W DROGĘ!

aktualności » o sobie » W DROGĘ!
W DROGĘ!

Do Myśliborza wróciłem dopiero w 2000 roku… Zanotowałem progres, bowiem dali mi zaśpiewać w konkursie. Z rozmów z jurorami wynikało jednak – co mnie najbardziej cieszyło –, że nastąpił krok naprzód w stosunku do tego, co prezentowałem cztery lata temu. Byłem w szoku, że mnie w ogóle pamiętali. Przyjechałem wtedy z jedną piosenką, z której byłem bardzo zadowolony. Wydawała mi się dużo lepsza od tych starych gniotów. Wiedziałem, że tekstowo jeszcze kulawo i płasko było, ale do muzyki nie miałem specjalnych zastrzeżeń.

Zdawało mi się – a podchodziłem do siebie bardzo krytycznie -, że udało mi się nieco zmniejszyć dystans do tych, którzy rozdawali wtedy karty. Po powrocie do domu byłem już pewien, że wstyd i gwizdy mam już raczej za sobą. Że można już rozpocząć marsz. Marsz ku górze. I nie chodziło tu o laury, jakie miałbym potencjalnie zgarniać po drodze. Miałem na myśli pracę nad tworzeniem coraz to lepszych piosenek i upublicznianiem ich na przeglądach piosenki. Rozpoczęła się więc zatem moja wędrówka po mapie festiwalowej w poszukiwaniu fachowych porad, cennych wskazówek, natchnienia do pisania, inspiracji do tworzenia. Zanotowałem na przestrzeni ośmiu lat bardziej lub mniej udane występy na najróżniejszych konkursach piosenki literackiej. Słowo „udane” nie oznacza w moim przypadku Bóg wie czego. Znam swoje miejsce w szeregu. Poznałem wspaniałych ludzi, którzy tak jak ja, „nie mogą bez (…)”. Spotykamy się ze sobą w tych magicznych miejscach, w których kultura słowa i brzmienia znaczą bardzo wiele. Te spotkania cały czas utwierdzają mnie w przekonaniu, że jeszcze Polska nie zginęła… I pewnie dlatego lubię jeździć na przeglądy do tej pory… 

« powrót